czwartek, 13 października 2011

Przeprowadzam się.

http://nocneczytanie.blogspot.com

Zapraszam tam :)

12:36, kajetka
Link
środa, 28 września 2011

Tyle szumu wokół tej autorki, a ja nadal nic a nic. Nie dałam się powszechnie panującemu szałowi i gdy kurtyny opadły sięgnęłam po pierwszą lepszą dostępną pozycję.
Jak dla mnie, za mdłe.
Każda tematyka poruszana w książce jest dla mnie obca, aczkolwiek każda z oddali podziwiana. Miłość matki do córki i walka o jej dobro, aspekt religii czy miłość do 'wroga'. To ostatnie wg mnie było tak naciągane, że aż przykre.

No, ale... Faith ma 7 lat i po rozpadzie związku rodziców zaczyna rozmawiać z  wymyśloną przyjaciółką. Niby nic takiego, podobno to całkowicie normalne, tyle tylko, że razem z niewidzialną koleżanką na dłoniach Faith pojawiają się rany a ona sama wskrzesza (całkowicie niechcąco) swoją babkę.

Potem mamy szał medialny, tabuny modlących się po domem Mariah uznających jej córkę za świętą, niedowiarka - Iana, który za wszelką cenę stara się udowodnić, że to oszustwo, ojca Colina - który przypomina sobie o dziecku i postanawia o nie walczyć.

Za dużo tego wszystko dla mnie. Za dużo jak na jedną książkę.
Wiara w Boga, cuda, stygmaty, uzdrowienia, zdrady, rozwody, szpitale dla psychicznie chorych, romans, sale sądowe, rozprawy.

Wszystko kręci się bardzo szybko i jest tylko muśnięte. Chwila zatrzymania przy wybuchu namiętności i zaraz wielkie bum! na sali reanimacyjnej.

Wbrew pozorm to nie jest książka o wierze, ale o sile. Psychicznej i fizycznej. Walce o normalność, o miłość i o życie. Dla wielbicieli jazdy na rollercoastrze, bajek do poduszki i romansideł.
Czyli, nie do końca dla mnie. 

15:35, kajetka , ameryka północna
Link
poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Książkę dostałam w prezencie urodzinowym. Bardzo lubię kryminały i ochoczo zabrałam się do czytania....

Przebrnęłam. Pierwszy raz przez fabułe kryminalną przeszłam tak lekko. Bez nerwów, napięcia i oczekiwania.

Dobrnęłam do końca z czystego poczucia przyzwoitości.
Nudy, nudy, nudy.

Historia zaczyna się ciekawie: grupa studentów dostaje zadanie, aby wymyślić i opisać idealne morderstwo. Po pewnym czasie
scenariusz jednej ze studentek zaczyna się spełniać....

Pomysł nowatorski i ciekawy, ale historia spłycona. Można było wycisnąć z tego więcej, sprawić, aby czytelnik nie mógł się oderwać. Zaskoczyć, podnieść ciśnienie, przerazić. Osadzenie akcji w pięknym i tajemniczym Lwowie to również strzał w dziesiątkę, ale klimat miasta także nie jest przedstawiony odpowiednio.

Sprawę próbuje rozwikłać dziennikarz. Bardziej chyba z powodu romansu z tytułową Sarą i wyrzutów sumienia z powodu jej śmierci aniżeli poprzez odpowiedzialność za powierzone studentom zadanie. Śledztwo przewodywalne i nużące. Z trudem nie zasnęłam.

Bardziej w pamięć zapadł mi częsty gniew żony głównego bohatera z powodu jego częstej nieobecności w domu i wisząca nad Lwowem przez całą akcje czarna chmura niż sprawa rozwiązania zagadki. Wszystko dzieje się powoli i na śpiąco.

Szału nie ma. Tchu nie zapiera. Ot, taka czytanka do poduszki. 

00:06, kajetka , polska
Link
środa, 29 czerwca 2011

Znowu nawał obowiązków, brak internetu, głowa zaprzątnięta tysiącem innych spraw... powoli oddycham i zabieram się na nowo za swój nałóg. Czytam teraz "Filary ziemi" Ken'a Follett'a i chociaż to opasłe tomisko (ponad 830 stron!) na początku mnie przerażało, teraz chłonę je samą sobą. Już niedługo opiszę :)

 

 

Póki co! Wszystkich wrocławskich czytających zapraszam na spotkania Klubu z Kawą nad Książką :)

Klub jest jednym z programów Fundacji 'Miasto Słów', której najważniejszym celem jest szerzenie wśród małych i dużych aktywnego czytelnictwa. W wielkim skrócie: czytamy wspólnie wybraną książkę by potem spotkać się w przytulnej kawiarni i przy czarodziejskim, aromatycznym napoju prowadzić ożywione dyskusje :) Klub ma charakter kameralny, więc ilość miejsc jest ograniczona.


Informacje i zapisy: katarzyna.radawiec@miastoslow.pl


Więcej o Fundacji "Miasto Słów" -> www.miastoslow.pl


Moli książkowych z innych miast pragnę również poinformować, że KzKnK działa prężnie w Warszawie, Chorzowie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku oraz Sosnowcu. Chętnych do w/w klubów zapraszam na stronę Fundacji na zakładkę 'kontakt' :)

 

Zapraszam serdecznie :)

14:55, kajetka
Link
poniedziałek, 07 lutego 2011

 

***

 

Dawno mnie tu nie było. Bardzo dawno rzec by można. Próbuję wrócić do czytelniczego życia, choć wiem, że to rzeczywiste będzie mnie jeszcze niejednokrotnie porywać... w ciągu tej przerwy przeczytałam niewiele książek. Myśli błądziły gdzie indziej... niestety. Wracam. Próbuję.

 

I muszę zacząć od tej pozycji.... bo aż mnie mdli.

Jak obiecałam, tak zrobiłam. Dałam Paulo Coelho jeszcze jedną szansę. Zawiedziona jego książkami, ich mlecznym, mdłym posmakiem i niewspółmiernym do przekazu szumem medialnym, rzuciłam jego pozycje w kąt.

Gdy się tak zastanowić... dlaczego ludzie czytają Coelho? Bo to modne. Dobrze jest w dzisiejszych czasach, szybkich i trudnych, przyznać się do spełniania się w życiu duchowym. "Jestem szaleńczo zaganiana bizneswoman, ale czytam Coelho. Jego cytaty napełniają mą duszę, czuję się lekko." "Jestem matką Polką i we fragmentach Coelho odnajduję cząstkę siebie utraconej." Ble, ble, ble ....

Cenię P.C. Naprawdę. Cenię za umiejętność pisania na różne sposoby o tym samym. Jego twórczość mogłaby się zamknąć w książce o Wojowniku Światła. Zbiór pięknych, mądrych i życiowych myśli. Na deser "Alchemik". Bo pierwszy. Bo nowatorski. Bo oryginalny. Styl pisania, forma, tematyka.

Reszta won, bo w każdej następnej inny bohater, ale te same wewnętrzne problemy, te same dylematy i te same rady, pisane tylko w inny sposób.

Jednak do celu.

"Jedenaście mnut" czytało mi się lekko, lecz być może przez swoje uprzedzenia, nie przywiązywałam zbytniej uwagi do 'duchowości'. Historia Marii, Brazylijki, prostytutki. Ma 22 lata pochodzi z ubogiej rodziny, pracuje w sklepie tekstylnym, którego właściciel się w niej kocha. Dla niej jednak to za mało. Kiedy więc pracę proponuje jej pewien Szwajcar, zgadza się. Ma zostać w Szwajcarii brazylijską gwiazdą samby za całkiem niezłe pieniądze. Rzeczywiśtość okazuje się brutalna. Dziewczyna zarabia mniej niż jej proponowano i mieszka w kiepskich warunkach. Honor nie pozwala jej jednak wrócić do Brazylii nie będąc  europejską gwiazdą.

Potem historia leci jak w tandetnym filmie: trafia do nocnego klubu, gdzie zostaje prostytuką, spotyka kogoś kto się w niej zakochuje, ona decyduje się wyjechać, on na nią czeka i są razem...

Zaskoczył mnie opis i forma ukazania klubu nocnego czy agencji towarzyskiej. Okazuje się, że są i takie miejsca gdzie da się żyć. Bez przemocy i wyzysku, z dobrą pensją i godnymi warunkami mieszkaniowymi. Dotychczas po opisach takich miejsc miałam przed sobą obraz brudu, wyzysku i terroru psychicznego i fizycznego. W miejscu gdzie pracuje Maria szef robi selekcję klientów, dba o spokój, dobre traktowanie pracownic oraz dyskrecję. Gdyby nie profesja możnaby rzec, że pracodawca o BHP dba w zupełności.

Maria poznaje Ralfa, artystę. Historia miłosna sprzedana bardzo tanio. Z oparami dymu tytoniowego, klientami Marii, bólem, rozkoszą i upokorzeniem. W końcu jednak są razem...

 

Nie podobała mi się ta książka. Mimo swej inności wśród pozycji Coelho. Jest mdła, jest licha, jest nudna. Autor sam sobie zaprzecza drwiąc z zakończeń w historiach miłosnych by po 4 następnych stronach zrobić to samo.

Nie bawią mnie i nie podobają mi się opisy sado-maso. Nie spodziewałam się, że dostanę dawkę 'prawdy',że ból i upokorzenie są drogą do wolności. Ten ból na pewno w niczym nikomu nie pomaga.

Tanie porno dla ubogich z otarciem cielesnego upokorzenia, elementów sado-maso jako wybawienia.

Fu.

16:51, kajetka , iberoameryka i hiszpania
Link
 
1 , 2 , 3